Stali czytelnicy wiedzą, że pizza w moim domu jest dobra na wszystko. Dla mojego męża nie ma takiej pory dnia, w której pizza nie byłaby odpowiednim posiłkiem. Może ją jeść na śniadanie, obiad i kolację. A jak jest z ananasem, to pewnie i na deser :) Z tą świadomością postanowiłam ostatnio zrobić mu niespodziankę. Kiedy

(Czytaj dalej…)

 

Wielu uważa, że najlepsze wino to tylko wytrawne. Musi więc coś być w tej wytrawności… Ja winiarni nie mam ale spróbowałam przełożyć ową wytrawność na swoje paniosmaczniowe realia przygotowując wytrawne… muffinki! :) Zamiast kawałków czekolady czy owoców do ciasta trafiły tym razem boczek i ser żółty :) Muszę przyznać, że idealnie sprawdziły się w roli

(Czytaj dalej…)

 

Kupuję śliwki ostatnio regularnie, do przegryzania w pracy. Stwierdziłam jednak, że pora zmierzyć się z nimi kulinarnie :) Na szczęście pierwsze śliwki nie okazały się być robaczywkami, bo tarta którą z nich przyrządziłam wyszła naprawdę zacna :) W weekend odwiedziła mnie mama i była pod wrażeniem. A jak ona coś docenia to chyba musi być

(Czytaj dalej…)

 
Published on 15/09/2013, in ● Zupy.

Zupa gulaszowa jest chyba dość częstym gościem na naszych stołach. Choć tradycyjnie przyrządzana przez węgierskich pasterzy ze smalcu, mięsa, papryki i cebuli, każdy robi ją trochę inaczej. Po swojemu. Niektórzy robią ją z groszkiem, są też wersje z ziemniaczkami. Ja podzielę się z Wami swoją – z pieczarkami i kluskami lanymi. Swoją drogą, szacun dla

(Czytaj dalej…)

 

Podobno tanie wino jest dobre, bo jest dobre i tanie :) Podobną zasadę można zauważyć w kuchni. Dlaczego proste dania są smaczne? Bo są smaczne i proste! :) A do takich na pewno zaliczyć można ciasto brownie. Brownie oprócz tego, że jest niesłychanie smaczne, ma ten plus, że robi się je bardzo łatwo. Dzięki temu

(Czytaj dalej…)

 

Co mogę o niej powiedzieć? Moim sercem zawładnęła nagle. To było jak zauroczenie, zupełnie niespodziewane i nieplanowane. Mało tego! Rok temu jeszcze jej nie znałam. Chociaż zdarzało mi się o niej słyszeć. Ale chyba najczęściej tak bywa… To było normalne sierpniowe popołudnie. Po normalnym dniu w pracy poszłam jak zwykle kupić w sklepie kilka normalnych

(Czytaj dalej…)

 

Torcik bezowy „chodził” z mną od jakiegoś czasu, zapewnie mocno przyczyniła się do tego moja koleżanka, która już kilka razy poczęstowała mnie swoim wystrzałowym torcikiem dacquoise. Pycha! Do tego jako mała dziewczynka ponoć, według mojej babci, zajadałam się bezami :) Chyba, na tyle skutecznie się nimi objadałam, że poza torcikiem od koleżanki nie tykałam bez

(Czytaj dalej…)

 

Pogoda chyba zauważyła, że mamy już wrzesień, bo przywitała mnie dzisiaj deszczem i brrr… zimnem! A jeszcze wczoraj można było się prawie że opalać! Podobno pod koniec tygodnia ciepło ma jeszcze wrócić. Zobaczymy, mam nadzieję! A póki co prezentuje Wam sposób, za pomocą którego wraz z odrobiną wyobraźni, przenieść się można nad jezioro w słoneczne,

(Czytaj dalej…)