Sezon na dynię już trwa. Z jednej strony nie mogę się doczekać, aż pojawią się dynie w sklepach, z drugiej jestem pełna obaw jak je widzę, bo to zwiastuje jesień, tuż po jesieni jest zima, a Pani Smaczna przecież lubi ciepełko… Skupmy się więc na pozytywach, a tym pozytywem dzisiaj będzie sycąca zupa o pięknym

(Czytaj dalej…)

 

Ostatnio, na życzenie męża, na stole pojawiło się chili con carne :) Do dania w niewielkiej ilości potrzebna jest śmietana. W związku z czym mąż obdarował mnie wielkim jej kubłem;) A że w kuchni Pani Smacznej nic nie może się zmarnować, znalazłam sposób na jej pyszne wykorzystanie! W poszukiwaniu inspiracji znalazłam zdjęcie bułeczek, które było

(Czytaj dalej…)

 

Coś się ostatnio opuściłam ze wstawianiem przepisów…Gotować – gotuję, piec – piekę, ale jak przychodzi moment otwarcia komputera i przygotowania przepisu, ciągle nie ma kiedy … Jak już dziecko pójdzie spać, to jestem tak zmęczona, że nie mam siły na nic, ale w końcu trzeba się wziąć w garść! Pani Smaczna nie może zniknąć! Pierwsze

(Czytaj dalej…)

 

Zrobiłam mały skok w bok z drożdżami, ale wracamy do żelatyny ;) Zapowiadałam już coś jabłkowego i kajmakowo-bananowego, ale jeszcze się wstrzymam ;) Bowiem na prowadzenie wysunął się jogurtownik kawowy z wiśniami. Kupując składniki na jogurtownik migdałowo-kokosowy zauważyłam na półce jogurt kawowy i nie mógł mi on wyjść z głowy. Bardzo lubię kawowe lody, więc

(Czytaj dalej…)

 

Po serii lekkich ciast z żelatyną, przyszła pora na coś drożdżowego :) Oczywiście nie zapomniałam – do wstawienia ciągle w kolejce czekają jogurtownik jabłkowy i sernik na zimno bananowo-kajmakowy, spokojnie :) Nie wiem czy to pierwszy raz, czy co roku dochodzę do takiego wniosku, ale odczuwam rabarbarowe love! Ten kwaskowaty charakterystyczny posmak rabarbaru mnie zniewala.

(Czytaj dalej…)

 

Czyli danie, które robi się w trakcie gotowania makaronu! Najwięcej czasu zajmuje obieranie bobu, oczywiście nie trzeba tego robić, ale ja lubię ten piękny zielony kolor miąższu bez łupinki. Rzadko mam teraz okazje przechadzać się na moje ulubione ryneczki warzywno-owocowe, ale jak ostatnio miałam okazję to wykupiłam chyba połowę rynku. W tym właśnie bób. Zastanawiałam

(Czytaj dalej…)

 

No i masz babo…jogurtownik! Jak już się dorwałam do tej żelatyny to przez 2 tygodnie zużyłam 2 opakowania. Ale jak tu się oprzeć lekkim, owocowym sernikom na zimno, czy właśnie wymyślonym przeze mnie jogurtownikom ;) Mąż już na mnie podejrzliwie patrzy, gdy kupuję serek homogenizowany, czy jogurty. Domyśla się, że nie są one po prostu

(Czytaj dalej…)

 

To jest dopiero orzeźwienie! Do tej pory z kwaśnych słodkości lubiłam żelki, ale od dzisiaj na prowadzenie wysunął się ów rabarbarowo – waniliowy sernik na zimno. W upalne dni takie jak dzisiaj nie widzę lepszej propozycji na deser. Nie jest to sernik dla słodyczożerców, jest kwaskowaty, ale taki właśnie ma być! Oczywiście, można by dodać

(Czytaj dalej…)